Alice's POV
Stanęłam jak wryta i zaczęłam nerwowo przegryzać wargę.
Co on robi? - pomyślałam
-Ja? - zaśmiał się Chris - w życiu.
Twarz Justina zrobiła się czerwona ze złości.
-Wypluj to słowo i przeproś Alice!
-Koleś uspokój się! To moja dziewczyna, więc będę do niej mówił co chce! - syknął.
-Skoro jest twoją dziewczyną, to powinieneś ją szanować! A co, nie wiedziałeś?
-Spierdalaj, nie mam czasu na pogaduchy z jakimś nowym, który mówi mi jak mam się zwracać do SWOJEJ dziewczyny - krzyknął, po czym chciał odejść, ale ręka Justina nagle znalazła się na jego ramieniu.
-Powiedziałem przeproś! Mam Ci to przeliterować? Prze - proś Alice!
-Koleś spierdalaj. Kim ty jesteś, żeby mi rozkazywać? Jesteś nikim, więc wracaj tam skąd przyszedłeś! Nara. - krzyknął i odszedł.
Obserwowałam całą sytuacje z boku, nie rozumiejąc co wstąpiło w Justina.
-Bieber, jest ok. Nic się nie stało - szepnęłam.
-Jak to nic się nie stało - powiedział oburzony - Twój chłopak Cię obraził, a ty nie zamierzałaś nic z tym zrobić?
Stał tak przede mną, a mi się wydawało, że widzę go pierwszy raz w życiu. Całą lekcje przegadaliśmy, prześmialiśmy, czułam się naprawdę dobrze w jego towarzystwie, a potem... Dobrze wiem, że Chris zachował się jak palant, ale przecież Justin mnie prawie nie znał, więc dlaczego stawał w mojej obronie? Wiadome było, że Christian nic sobie z tego nie zrobi, ale dziś był pierwszy dzień Biebera w szkole, a już narobił sobie wrogów. I to przeze mnie.
-A co by to zmieniło? No właśnie. Nic. On nie jest typem chłopaka, który przeprasza - powiedziałam przeczesując włosy ręką - Zresztą, przez tą akcje zrozumiałam, że nie chce z nim więcej być. I...- chciałam stamtąd pójść, więcej nie rozmawiając z Justinem - i muszę już iść.
Nie dałam mu szansy czegokolwiek powiedzieć, tylko poszłam.
Cholera, niczego nie rozumiem. Albo mi się wydaje, albo on jest trudny...jak matematyka. Najpierw zupełnie niepewny siebie, nieśmiały, uroczy, a potem zły, agresywny. Czy to, że Chris nazwał mnie suką sprawiło, że Justin wybuchł? Na razie lepiej nie będę z nim rozmawiać, on musi się uspokoić, a ja trochę o tym pomyśleć.
Na końcu korytarza zobaczyłam Kate.
-Hejka - powiedziałam do niej.
-Hej, co tam było na angielskim?
-Nic ciekawego. Dlaczego tak właściwie nie było Cię na lekcji? Przecież weszłyśmy razem do szkoły, a potem gdzieś znikłaś. Więc...co robiłaś?
-Hmmm, nie ważne.
Widziałam, że nie chce mi powiedzieć, więc nie wypytywałam. Chociaż, to było dziwne. Zawsze o wszystkim sobie mówiłyśmy, ale skoro nie ważne, to musi to być nie ważne.
-Aha... - zaczęłam - Jak pani Adams w piątek mówiła, miał dołączyć nowy uczeń i dołączył. Tak tylko mówię, bo musiałam z nim siedzieć.
- Co? I ty dopiero teraz o tym mówisz - zerwała się Kate - Opowiadaj.
- Co mam opowiadać? - skrzywiłam się.
- Opowiadaj, czy jest przystojny, z poczuciem humoru, czy kolejny z okularami i aparatem.
- Więc - zastanowiłam się - jest bardzo niski, ma rude włosy, duże okulary i aparat na zębach.
Postanowiłam ją okłamać. Postanowiłam nie mówić jej, że Justin dołączył do naszej klasy. Wiem, że dowie się, że to zmyśliłam, ale nie chcę żeby zadawała mi teraz niepotrzebne pytania.
- Ughh - zesmutniała - szkoda.
- Tak, tak, szkoda. Idziemy pod klasę, czy będziemy tu tak stały? - spytałam zniecierpliwiona.
- Jak chcesz iść pod klasę to idź, ja muszę...- nerwowo przegryzła wargę -...iść po coś do szafki.
- Em, okej - albo mi się wydawało, albo kłamała - to zobaczymy się w klasie.
- Chyba nie pójdę dziś w ogóle na lekcję. Idę do domu, pa.
Nie zdążyłam się z nią pożegnać bo już odeszła. Zamyśliłam się. Wiem, że to nie fair, ale muszę sprawdzić gdzie ona pójdzie. Wątpię, że akurat teraz potrzebuje CZEGOŚ z szafki.
Nie myliłam się. Nie poszła w stronę szafek. Zeszła w dół schodów i...poczułam jak robi mi się niedobrze. Podeszła do Christiana całując go w usta. Czułam jak łzy zaczynają spływać mi po policzku. Moja przyjaciółka z moim chłopakiem całują się w usta. Moja przyja...tfu przyjaciółka się tak nie zachowuje.
Wodno słona substancja kapała z mojej brody na bluzkę. Nie obchodziło mnie to, chciałam jedynie uciec stamtąd i nigdy już ich nie zobaczyć.
Pobiegłam wzdłuż korytarza, by potem wyjść po schodach i...zderzyć się z Justinem.
- Alice... - oblizał usta -...co się stało?
Szczerze? Był przed, przed ostatnią osobą z którą chciała bym o tym gadać. Dwoma ostatnimi osobami była Kate i Christian, a ze wszystkich osób w szkole musiałam wpaść właśnie na niego.
- Nic się nie stało - skłamałam.
- Widzę, że płakałaś...- na jego twarzy znowu pojawiła się niepewność -...dobrze, nie chcesz ze mną rozmawiać, rozumiem. W końcu dopiero się poznaliśmy, a ja Ci się tak narzucam...
- Nie narzucasz się - przerwałam mu - Po prostu nie chcę o tym rozmawiać.
Spuściłam głowę i zaczęłam nerwowo poprawiać swoją bluzkę.
- Um...
Dzwonek zadzwonił. Ostatnią rzeczą jaką chciała bym zrobić jest pójście na lekcje.
- Wiesz co, ja chyba pójdę do domu. Jakoś nie mam siły siedzieć teraz na fizyce.
- Um... jakbyś chciała pogadać... - na jego twarzy pojawił się rumieniec - zadzwonisz? - powiedział podając mi małą karteczkę z numerem telefonu.
Lekko się uśmiechnęłam.
- Pomyśle.
I poszłam w stronę domu
* * *
Minęły 3 godziny. Siedziałam w domu rozmyślając o dzisiejszym dniu. Chciałam z kimś o tym pogadać, ale nie miałam z kim. Normalnie to zadzwoniła bym do Kate...Christiana...Ale dziś, gdy dowiedziałam się, że oboje mnie oszukiwali. Gdy dowiedziałam się, że Chris jest pieprzonym dupkiem. Gdy dowiedziałam się, że moja przyjaciółka mnie okłamała. Miałam tylko jeden pomysł...
Wybrałam numer i czekałam aż odbierze.
- Justin? - powiedziałam zachrypniętym głosem.
____________________
Jak wam się podoba 3 rozdział?
Komentujcie, jestem ciekawa
co sądzicie.
DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE:)
@bieberrar
Jeszcze wczoraj myślałam że będzie fajne ale teraz zmieniam zdanie,nudne i oklepane ,chyba tu już nie wpadnę .
OdpowiedzUsuńNa prawde ciekawe. Czekam na więcej ;)
OdpowiedzUsuńMi też nie przypadło do gustu . No cóż o gustach sięnie dyskutuje . pozdro
Usuń