poniedziałek, 27 maja 2013

2. Jestem Justin

Alice's POV
Jak ustaliłyśmy z Kate, po lekcjach poszłyśmy na zakupy. Humor od razu mi się poprawił i nie myślałam o Chrisie.
-Wiesz, Kate. Zamierzam się dziś obkupić i nikt mnie nie powstrzyma - zachichotałam.
-To tak jak ja - zaśmiała się - Wręcz czytasz mi w myślach.
-A może po zakupach pójdziemy do cukierni? Mam straszną ochotę na coś słod...- chciałam dokończyć, kiedy nagle ktoś na mnie wpadł.
-Co do cholery?! - krzyknęłam oburzona.
Przede mną stał chłopak. Miej więcej w moim wieku. Wyglądał niesamowicie. Miał brązowe włosy, grzywkę postawioną do góry, czerwoną bluzke, czerwone supry i czarne rurki. W ręku trzymał dyskorolkę, na której przed chwilą jechał.
-Yy...przepraszam - zaczął - nie zauważyłem Cię - na jego twarzy pojawił się lekki rumieniec - przepraszam.
-Okej,okej, nic się nie stało - zrobiło mi się głupio, że tak na niego naskoczyłam.
Chłopak lekko się uśmiechnął i chciał odjechać, kiedy Kate się wtrąciła.
-Masz dziewczynę?
-Yyy...n-nie - zaczął się jąkać, a jego twarz przybrała ciemnoczerwony kolor.
Szturchnęłam przyjaciółkę w ramię, żeby się zamknęła, przez co wydała z siebie cichy jęk.
-Hm...my już idziemy - powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
-Nie, nie, nie - ponownie wtrąciła się Kate - Jak masz na imię? - powiedziała posyłając mu czarujące spojrzenie.
Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Fakt, chłopak był przystojny, ale ona widziała go pierwszy raz w życiu i już chciała go poderwać.
-J-jestem...- zająkał się
Zauważyłam, że był strasznie nieśmiały. Co chwilę się jąkał. Zaczął wydawać mi się nieco dziwny.
-Jestem Justin - powiedział wyciągając rękę do Kate.
-Kate - odpowiedziała chwytając jego dłoń - nigdy wcześniej nie widziałam Cię w Atlancie, nie jesteś stąd, prawda?
-Nie, przeprowadziłem się ze Stratford - westchnął ciężko - Przepraszam, ale muszę już iść.
-Już? Dopiero zaczęliśmy rozmawiać - skrzywiła się.
-Tak, muszę iść. Przepraszam - powiedział i wskoczył na deskorolkę - Cześć.
-Cześć - rzuciła Kate i popatrzyła na mnie z uśmiechem - Niezły jest, prawda? Widziałaś jego oczy? Ah, można się w nich rozpł...
-Dobra, idziemy na zakupy - przerwałam jej - Chociaż dzisiaj nie rozmawiajmy o chłopakach, okej? - powiedziałam zdenerwowana.
Okej, okej, nie spinaj się tak - przewróciła oczami - Chodźmy.

Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam Justina. Jechał na deskorolce i również się odwrócił. Nasze spojrzenia się spotkały. Zobaczyłam na jego policzkach lekki rumieniec i uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił uśmiech,  ja się odwróciłam i poszłam dalej.
Ładny jest, a te jego oczy... - pomyślałam i od razu uderzyłam się w myślach w twarz, przypominając sobie, że mam chłopaka. Odganiając od siebie perfekcyjny wygląd Justina, do końca zakupów o nim nie myślałam.

* * *

Budzik wyrwał mnie z głębokiego snu.
-Niee - zajęczałam.
Leżałam w łóżku jeszcze 20 minut, kiedy zorientowałam się, że za 15 minut zaczynam lekcje.
Kurwa - przeklęłam w myślach.
Szybko wstałam, ubrałam kremowe rurki, białą bluzke, a włosy upięłam w koka na czubku głowy.
-Co za straszydło - powiedziałam do siebie spoglądając w lustro.
Zegarek wskazywał 7:52 , więc miałam tylko 8 minut. Cholera, spóźnię się - pomyślałam i wybiegłam z domu, kierując się w stronę szkoły.
Biegnąc, po drugiej stronie drogi zobaczyłam Justina. Nie myślałam, że kiedykolwiek jeszcze go spotkam. Uśmiechnęłam się do siebie. Obserwowałam, go jak jechał na bmx, na głowie miał niebieski fullcap, czarną blukę, szare rurki i czarne supry. Nie zauważył mnie na szczęście, bo gapiłam się na niego jak nienormalna.
Ideał - powiedziałam do siebie, po czym uderzyłam się w twarz - Idiotka.
Oserwowałam go jeszcze chwilę, dopóki nie zniknął za rogiem, a ja zaczęłam myśleć o Christianie. Przez cały weekend nie rozmawialiśmy, ani nie pisaliśmy ze sobą. Nie odezwał się do mnie, nie przeprosił. Ciągle nie wiedziałam o co mu w piątek chodziło, dlaczego tak się zdenerwował. Najgorsze, zaczęłam się zastanawiać, czy tak naprawdę mnie kocha.
Z rozmyślań wyrwał mnie głos Kate.
-Alice, Alice! - krzyczała - Alice, hej - powiedziała dobiegając do mnie.
-Cześć, ktoś tu chyba zaspał - zachichotałam.
-Aj, przestań, każdemu się zdarza - mruknęła.
-Wiem, nie denerwuj się. Tylko żartowałam - powiedziałam podnosząc ręce w obronnym geście - Chodźmy lepiej do szkoły

* * *
Po kilku minutach szybkiego marszu, dotarłyśmy do szkoły.
-To co mamy na pierwszej lekcji - spytał Kate.
-Eh... - westchnęłam - angielski.
Poszłyśmy w kierunku szafek. Na końcu korytarza zobaczyłam Chrisa. Stał w otoczeniu 3 cheerleaderek. Westchnęłam ciężko. Wydaje mi się, że nasz związek zakończył się w piątek, ale on nie kwapi się, żeby mnie o tym poinformować.
Zadzwonił dzwonek. Zorientowałam się, że Kate gdzieś poszła, a ja nawet nie zauważyłam gdzie. Udałam się sama do klasy, w myślach przeklinając Christiana.
-Palant, palant, palant - powtarzałam sobie, kiedy do klasy weszła pani Adams, a za nią on. Justin.
-Dzień dobry - powiedziała uśmiechnięta - Jak mówiłam dziś do klasy dołączy nowy uczeń, Justin Bieber.
-Cześć - powiedział prawie szeptem.
-Justin, usiądź sobie... - zaczęła rozglądać się po klasie - ...razem z Alice - powiedziała wskazując na mnie palcem.
Zrobiłam się czerwona. Ze wszystkich osób w klasie, pani poleciła mu by usiadł ze mną. Ze mną. Zauważyłam, że na jego widok serce biło mi szybciej, a ja sama nie wiedziałam dlaczego.
-Ale ja siedzę z Kate -wypaliłam.
-Wiem, że siedzicie razem, ale skoro jej nie ma, to możemy uznać, że to miejsce jest wolne. Justin, usiądź obok koleżanki - powiedziała klepiąc chłopaka po plecach.
Zauważyła zmieszanie na jego twarzy. Zrobiło mi się głupio, w końcu powiedziałam, że nie chcę z nim siedzieć. Nie dosłownie, ale pewnie dziwnie się poczuł.
-Cześć - szepnął podchodząc do ławki -Mogę się dosiąść?
Intrygowało mi to, że jest tak bardzo nieśmiały. Wystarczy na niego spojrzeć. Istna perfekcja. Połowa dziewczyn w szkole będzie wzdychała na jego widok, a on... nie wygląda mi na takiego, który będzie z nimi flirtował. Wygląda na bardzo spokojnego chłopaka, bez pewności siebie.
-Jasne, siadaj - powiedziałam z uśmiechem - Cieszę się, że znowu się spotykamy.
-Ja też - na jego twarzy dostrzegłam szczery uśmiech - na prawdę, to wątpiłem w że jeszcze kiedyś się spotkamy - powiedział.
Zrobiło mi się gorąco. Czy on właściwie przyznał, że myślał o mnie? Widzę go trzeci raz w życiu, ale wydaje mi się być niezwykle miły. Sympatyczny. Ładny. Niesamowity. Idealny. Stwierdzam, że pierwsze wrażenie jakie na mnie zrobił było lepsze niż dobre. Dużo lepsze.
Z rozmyślań wyrwał mnie głos nauczycielki sprawdzającej obecność.
-Jestem! - krzyknęłam słysząc swoje nazwisko.
-Czyli...-zaczął mówić niepewnie Justin - ...czyli jesteś Alice?
-Ojej! Przepraszam, nawet Ci się nie przedstawiłam - zaczerwieniłam się - jestem Alice Blake, miło mi Cię poznać - dokończyłam z uśmiechem.
Zobaczyłam, że chłopak mi się przygląda. Oblizał usta i lekko się uśmiechnął, przez co się zarumieniłam.
Sama siebie nie poznawałam, nigdy przy żadnym chłopaku się nie rumieniłam. Przy Justinie moje serce zaczynało bić dużo szybciej. Co się ze mną dzieje - pomyślałam.
-Widziałam Cię dziś. Widziałam jak jechałeś gdzieś na bmx - powiedziałam - Albo mi się wydaje, albo mieszkasz niedaleko mnie.
-Obserwowałaś mnie a ja nawet nie wiedziałem - zaśmiał się.
-Taak - zachichotałam - zauważyłam, że nie tylko ja wychodzę za późno z domu.
-To taki mój codzienny rytuał, wstaję z łóżka za późno i wszystko robię w biegu - zaśmiał się.
-Mamy ze sobą na prawdę wiele wspólnego, cieszę się, że usiadłeś akurat ze mną - powiedziałam z umiechem.
Przegadaliśmy całą lekcję, widziałam że nie jest już taki nieśmiały i zestresowany. Miał niesamowite poczucie humoru, przez co ani przez chwilę się nie nudziliśmy.
Kiedy zadzwonił dzwonek szybko wyszliśmy na przerwę chichocząc.
-Albo kiedyś na matematyce, gdy nauczycielka wyszła z klasy...- chciał opowiedzieć mi kolejną zabawną historię z jego poprzedniej szkoły, kiedy pojawił się Chris.
-Cześć kochanie - chciał mnie pocałować, ale zrobiłam jeden krok do tył uniemożliwiając mu to.
-Nie mamy o czym rozmawiać - rzuciłam krótko i chciałam odejść.
-A co? Znalazłaś sobie innego kochasia, więc nie chcesz już mnie? - powiedział, z obrzydzeniem patrząc na Justina.
Znowu. Znowu taki był. Podszedł do mnie z uśmiechem na twarzy, a teraz jedyne co na niej widziałam to złość.
-Nie, nie znalazłam sobie "innego kochasia" -powiedziałam rysując cudzysłów w powietrzu - Tylko po ostatniej akcji, wydaje mi się, że nie mamy o czym rozmawiać.
Zaczął śmiać mi się w twarz. Nie poznawałam go, zupełnie go nie poznawałam.
-Po jakiej ostatniej akcji? To, że chciałem żebyś przyszła do mnie, kiedy rodziców nie było w domu to wielka akcja?
-Dobrze wiemy co chciałeś u ciebie robić, nie kompromituj się - krzyknęłam, czując jak zbiera się we mnie złość - Tą wielką akcją jest to, że mnie popchnąłeś i nie przeprosiłeś! Tak zachowuje się chłopak? Nie! Więc nie mamy o czym rozmawiać - powiedziałam odchodząc razem z Justinem.
-Dziwka - usłyszałam za sobą, a moje oczy wypełniły się łzami. Mój własny chłopak nazwał mnie dziwką.
Popatrzyłam na Justina, który patrzył na mnie. Zauważył, że płakałam. Obserwowałam jego twarz. Wydawało mi się, że coś chce zrobić. Nagle zatrzymał się i odwrócił do Chrisa.
-Przeproś ją- krzyknął, przez co wszyscy popatrzyli się na niego



____________________________
Więc jak podoba się drugi rozdział?
Liczę, że napiszecie w komentarzach.
Jutro pewnie 3 rozdział i.... zobaczycie:)
Koło czwartku/piątku zajmę się wyglądem
bloga i powstawiam zdjęcia reszty głównych
bohaterów:)


DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE ♥



4 komentarze:

  1. świetny blog <3 Będę go odwiedzać :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie o ono jest. moze sie rozkreci

    OdpowiedzUsuń
  3. jeśli miała bym oceniać od 1 do 10, dała bym 9 :3

    OdpowiedzUsuń
  4. O fuck fuck fuck .. bedzie sie dzialo .. tylko troche dziwnie ze justin jest takii skromny ale i to wyroznia to opowiadanie od innych nie moge sie doczekac kolejnej czesci oby byla jutro :))

    OdpowiedzUsuń